Okładka książki JOMO autorstwa Edyty Grygiel

JOMO

(ang. Joy of Missing Out) – radość z odpuszczania.
Radość z tego, co nas omija.

Nieustanna pogoń. Poczucie ciągłego braku. Znieczulenie na własne emocje, które stało się jedynym sposobem na przetrwanie.

Poznaj historię Aleksa – opowieść o miłości, która niszczy, upadku, który otwiera oczy, i bolesnej drodze do samego siebie.

Edyta Grygiel · powieść

Wydanie papierowe · 59 złE-book · 39 zł

O książce

Miał wszystko oprócz samego siebie

Aleks zawsze ma pod ręką błyskotliwą ripostę, a jego uśmiech udziela się wszystkim wokół. Przystojny, zabawny i z lekką nutą cynizmu. Łatwo nawiązuje nowe znajomości, a kolejne romanse przychodzą mu niemal od niechcenia. Odnosi sukcesy zawodowe, ma grono przyjaciół i prowadzi intensywny tryb życia, który nie daje chwili wytchnienia.

Mimo to coś nieustannie go uwiera. Ta natrętna pustka, którą czuje, gdy zapada cisza. Niewygodne uczucia od lat zagłusza adrenaliną, a emocjonalne znieczulenie stało się jego sposobem na przetrwanie.

Aż nadchodzi dzień, w którym zostaje brutalnie odcięty od znanego mu świata. W nowej rzeczywistości nie ma już ucieczki przed samym sobą.

Poznaj historię Aleksa – pełną humoru, wzruszeń i życiowych zakrętów.

Fragment

Przeczytaj fragment, poznaj bohatera

Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę…1

Nie zapalam światła, bo wymagałoby to ode mnie jakiejś interakcji z rzeczywistością, a na to nie mam już dzisiaj siły. Jedyne, co widzę, to mała, czerwona dioda telewizora. Patrzy na mnie z przeciwległej ściany jak oko złośliwego cyborga, sygnalizując stan czuwania.

Mam na imię Aleks, lat trzydzieści siedem. W tym wieku wypadałoby mieć już dom, posadzone drzewo, jakieś dziecko lub przynajmniej zasądzone zbyt wysokie alimenty – coś, co nadaje egzystencji jakikolwiek realny ciężar gatunkowy.

Zamiast tego mam ten apartament – przeszklone akwarium na osiemnastym piętrze, z którego obserwuję Warszawę niczym dogasające ognisko. Moje mieszkanie to ołtarz minimalizmu, na którym codziennie składam w ofierze resztki swojego entuzjazmu. Sofa, na której siedzę, została idealnie wyprofilowana, by wspierać kręgosłup człowieka pozbawionego tego moralnego.

W betonowej wnęce garażu podziemnego stoi czarne Audi S5 Sportback. Najnowszy rocznik, wciąż pachnie świeżością linii montażowej. Pod maską drzemie stado ponad trzystu pięćdziesięciu koni mechanicznych, które tylko czekają, by zamienić paliwo w przyspieszenie. To jedyna forma mocy, jakiej jeszcze ufam – ta mierzalna w niutonometrach. Napęd na cztery koła daje mi złudzenie pełnej kontroli nad torem jazdy. W przeciwieństwie do życia, gdzie nie panuję nad żadnym zakrętem. W środku skóra, wirtualny kokpit i system nagłośnienia, który potrafi zagłuszyć nawet najbardziej natrętne myśli.

Obok stoi Ducati, równie czarne, równie bezużyteczne w korkach na Marszałkowskiej, ale niezbędne jako kolejny rekwizyt w moim teatrze pozorów. Zawsze, gdy odpalam silnik, basowy mruk wydechu rezonuje w moich trzewiach, zagłuszając na chwilę to rytmiczne wycie w środku głowy.

Jesteśmy trzema doskonale zaprojektowanymi maszynami, które nie wiedzą, dokąd jechać, ale potrafią to zrobić w rekordowym tempie. Stać mnie na szybką ucieczkę od samego siebie, choć ostatecznie i tak zawsze ląduję w tym samym punkcie.

Służbowo Aleksander Wierkan – dyrektor kreatywny agencji reklamowej, czyli luksusowy konserwator powierzchni płaskich w ludzkich mózgach. Zajmuję się produkowaniem pragnień u tych, którzy mają wszystko, czego potrzebują, by przeżyć, ale nie mają nic, co nadałoby temu przeżyciu sens. To zabawne, że płacą mi za to tak absurdalne pieniądze. Praca daje mi finansowe bezpieczeństwo, ale w zamian wyżera od środka, zostawiając jedynie sprawnie działający mechanizm kalkulujący zyski i straty.

I to by było na tyle, gdyby ktoś chciał sporządzić mój bilans otwarcia. Oto cały ja.

Aaa, byłbym zapomniał o najważniejszym. Mam prywatną opiekę medyczną, która gwarantuje mi, że umrę zdrowy. Tak jak osobisty medyk Hitlera, mój Morell nie bawi się w moralizowanie czy szukanie przyczyn stanów depresyjnych. On zajmuje się logistyką biochemiczną. Jest inżynierem mojego nastroju. Kiedy do niego idę, nie rozmawiamy o smutku – smutek jest nienaukowy. Mówię o spadkach napięcia, błędach w przesyle dopaminy czy awarii systemu operacyjnego głowy.

Morell otwiera wtedy swój magiczny kajet i wypisuje mi przepustki do normalności. Psychotropy nowej generacji, czyste jak łza, drogie jak części do Audi. Dzięki nim w ogóle otwieram oczy, gdy budzik próbuje mnie wyciągnąć z niebytu. Jedna tabletka rano, bym przestał widzieć świat jako czarną dziurę. Druga w południe, bym potrafił znieść widok moich klientów i nie zaczął krzyczeć w trakcie prezentacji. Trzecia wieczorem, bym mógł udać się na polowanie – zakończone, też często dzięki Morellowi, beznamiętną kopulacją.

Aktualnie, pewnie jakoś między drugą a trzecią nad ranem, ostatnia dawka białego cudu przestała działać. Czekam na sen, ale on jest dla ludzi, którzy nie boją się tego, co zobaczą pod powiekami.

Jestem produktem premium w świecie, który kocha opakowania, lecz brzydzi się zawartością. I to obrzydzenie jest wzajemne. To jest właśnie ten szczyt, na który tak uparcie się wspinacie w swoich korporacyjnych biurowcach. Pierwsza klasa donikąd.

Serdecznie zapraszam.

Nie przejmuj się, wszyscy są zdesperowani. Niektórzy wydają się nie mieć z tym problemu. Nie rozumiem, o co ten cały szum, mówią, mnie życie wydaje się proste.
A są tak przerażeni, że nawet nie mogą się temu przyjrzeć.2

  1. Seksmisja, reż. i scen. Juliusz Machulski, Studio Filmowe Kadr, Polska 1983.
  2. D.R. Hawkins, Technika uwalniania, Wydawnictwo Virgo, Warszawa 2016, s. 13.
  • Pocałowała mnie – krótko, ale tak intensywnie, że poczułem, jak świat dookoła zaczyna wirować.
    – Jestem.
    – Jesteś – mruknąłem, przyciągając ją do siebie.
  • – A za czym niby tęskni człowiek, który ma wszystko? (…)
    – Za prawdą. (…) Tęskni za momentem spokoju w tym hałasie.
  • Serce waliło mi jak szalone, a twarz pod kaskiem wykrzywiał szeroki, niemal obłąkany uśmiech. Te chwile były dla mnie ucieleśnieniem wolności.
  • Poza numer jeden: młody bóg, który właśnie schodzi z Olimpu, bo skończył mu się nektar. – Obróciłem się bokiem, napinając ramię i sprawdzając, czy triceps wciąż tam jest. Był.
  • Sebastian, który właśnie pakował głośnik do plecaka, spojrzał na nas z uznaniem.
    – Dobra ekipa jak na warszawiaków.
    Siedzieliśmy, patrząc, jak słońce na dobre rozgaszcza się nad zatoką. Wiedzieliśmy, że ta noc właśnie przechodzi do historii.
  • Czułem się, jakbym właśnie podpisał pakt z diabłem, ale był to pakt, którego desperacko pragnąłem.
  • Czas w takich miejscach nie płynie, tylko kapie jak woda z nieszczelnego kranu, sekunda po sekundzie, rozbijając człowiekowi psychikę.
  • – Umrę tutaj – wychrypiałem w ciemność, czując, jak serce dławi mnie w gardle.
  • Jeśli naprawdę mamy dusze, to moja chyba właśnie wyparowała, zostawiając po sobie tylko drżące ciało.
  • Jesteś ważny, Aleksandrze. Twoje życie jest darem. Poczuj to w każdym uderzeniu serca.
Okładka książki JOMO

Poznaj całą historię Aleksa.

Wydanie papierowe 59 zł
  • Starannie wydana, miło wziąć do ręki
  • Wysyłka w 24 h – Paczkomat, Orlen Paczka lub kurier
  • Płatność: BLIK, przelew, Google Pay lub Apple Pay
Zamów papier
E-book 39 zł
  • PDF na czytnik, tablet i telefon
  • Dostajesz mailem od razu po zakupie
  • Czytasz gdziekolwiek, bez czekania na przesyłkę
Zamów e-book
zdjęcie
autorki

Autorka

Edyta Grygiel

Od zawsze kocham czytać – w mojej biblioteczce literatura piękna przeplata się z książkami o samorozwoju. Lubię zgłębiać tajniki świadomości, praktykować pracę nad własnymi uczuciami i odkrywać fascynujący świat duchowy.

JOMO to moja debiutancka powieść, w którą włożyłam całe serce. Pisanie jej było dla mnie niesamowitą podróżą – pełną śmiechu, łez, chwil zwątpienia i wielkiej radości.

Dziś pragnę podzielić się z Tobą tą historią i mam nadzieję, że polubisz ją tak samo jak ja.

Wierzymy, że każda książka to początek niezwykłej podróży.

Heybook to przestrzeń dla autorów, którzy nie boją się sięgać głębiej i pisać prosto z serca. Szukamy emocji, które zostają z czytelnikiem na długo po zamknięciu okładki.

Razem zmieniamy literackie wizje w rzeczywistość, bo wiemy, że dobre historie zasługują na to, by usłyszał je świat.

FAQ

Najczęstsze pytania

JOMO jest dostępna w dwóch wersjach: papierowej i jako e-book. Wydanie papierowe naprawdę miło wziąć do ręki i postawić na półce, a e-book przeczytasz na czytniku, tablecie czy telefonie – gdziekolwiek jesteś. E-book wysyłamy mailem, więc masz go od razu po zakupie.

Wydanie papierowe kosztuje 59 zł, a e-book 39 zł. Wybierasz wersję, która pasuje Ci najbardziej – papierową na półkę albo e-book do czytania od ręki.

Do wyboru masz BLIK, szybki przelew ze swojego banku, Google Pay i Apple Pay. Płatności obsługuje Autopay, więc zamówienie trafia do realizacji zaraz po zapłacie. Szczegóły znajdziesz na stronie Płatność.

Książkę wyślemy tak, jak Ci najwygodniej: do Paczkomatu InPost, Orlen Paczką albo kurierem. Wybierasz sposób odbioru w koszyku, a my dopilnujemy reszty. E-book nie wymaga wysyłki – dostajesz go mailem.

Wiemy, że nie lubisz czekać. Zamówienia realizujemy do 24 godzin w dni robocze, więc JOMO zwykle rusza w Twoją stronę jeszcze tego samego dnia.

Jasne, że tak. Jeśli potrzebujesz faktury, wystarczy zaznaczyć odpowiednie pole w koszyku podczas składania zamówienia, a my przygotujemy ją dla Ciebie.

Oczywiście. Masz standardowe prawo do odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni (zgodnie z przepisami o zakupach na odległość). Gdyby coś było nie tak, po prostu napisz do nas, a wszystko spokojnie ogarniemy.

Chętnie pomożemy. W sprawie zamówień napisz na sklep@heybook.pl, a w pozostałych sprawach na biuro@heybook.pl. Odpisujemy szybko i po ludzku.

Książka porusza mocne, dorosłe tematy (m.in. depresja, leki, używki).

Kontakt

Napisz do nas

Znajdź nas na:

Obserwuj Heybook – każde Twoje wsparcie to dla nas motywacja do wydawania jeszcze lepszych książek!